V Wybranka : Rozdział 7

środa, 12 kwietnia 2017

Rozdział 7

      Cara stała przed lustrem zniesmaczona, oglądając siebie z każdej strony. Gdy wróciła do pokoju, na łóżku czekał na nią nowy kostium kąpielowy i załamała się. Przecież jeśli w końcu zażądają od niej pieniędzy za te wszystkie przyjemności, chyba będzie musiała zacząć pracować tu jako służąca, żeby odpokutować. Będzie musiała poważnie porozmawiać z Carterem, bo już patrząc na same dzieciaki, zapewne wszystkiego można spodziewać się po ich rodzicach. Skoro nawet ciuchy „po domu” musiały być jak najpiękniejsze.
            - Gotowa? – zagaiła Vivian, zaglądając do niej przez drzwi. Cara od razu spaliła buraka i zaczęła szukać czegoś, za czym mogłaby się schować. Chwyciła długą, białą narzutę i zasłoniła się nią.
            - N-no prawie – wydukała, wkładając na siebie białe wdzianko i odwracając się w kierunku lustra. – Nie, ja się tam nie pokażę w tym… Mogę założyć spodnie? – spytała błagalnie, a brązowowłosa pokręciła głową z rozbawieniem.
            - Kochana, nie masz się czym stresować, chodź już. – Weszła do środka i złapała ją za ramię, by wyciągnąć ją w kierunku drzwi.
            - Zostaw mnie! – wrzasnęła i przytrzymała się futryny, ale i to nie pomogło. Drzwi zamknęły się za nią z impetem i na bosaka przemierzała korytarz, wyczuwając zbliżającą się kompromitację, kiedy tylko wyjdzie na zewnątrz.
            Vivan nie ustępowała i nie puszczała ani na sekundę. Po co zgodziła się na ten głupi basen? Przecież wiedziała, z czym to się wiąże, a jej wstydliwość jeszcze dodała oliwy do ognia. Chciałaby zapaść się pod ziemią, ale znajdowały się coraz bliżej wyjścia. Natężenie słońca znacznie się zwiększało, bo wyjście na podwórze, mieszczące się za pałacem, było wykonanie z dwóch ogromnych okien, rozchodzących się po całej ścianie, a oddzielały je szklane drzwi.
            - Panicz Carter już na Panienkę czeka – zaćwierkała, jednocześnie chichocząc. Cara wywróciła teatralnie oczami, stojąc plecami do wyjścia. Ciągle miała ogromną nadzieję, że uda jej się stamtąd zwiać.
            - Nie w tę stronę, sio! – Vivian pchnęła ją w kierunku drzwi. Były już otwarte, prawdopodobnie dlatego, żeby pałac pochłonął trochę gorącego powietrza z zewnątrz, bo w gruncie rzeczy, było tu o wiele chłodniej niż poza pałacem.
            Gdy tylko wyjrzała na zewnątrz – chodź nadal z niechęcią – otworzyła buzię z wrażenia. To było zdecydowanie najpiękniejsze miejsce na ziemi. Nie dość, że w oddali widać było piękny, kolorowy ogród z wielką fontanną, to bliżej pałacu, tuż przed nią, znajdował się basen kolosalnych rozmiarów. Jednak to ogród najbardziej ją zachwycał i bardzo chciała się tam wybrać, żeby obejrzeć całe to piękno z bliska. Żywopłoty, ta fontanna o niewyobrażalnym kształcie, z której wypływała krystalicznie czysta woda, błyszcząca od promieni słonecznych.
            - Łał… - szepnęła do siebie i w momencie się ogarnęła, gdy dotarło do niej, że przy basenie siedzieli już wszyscy jej rówieśnicy. Westchnęła i zeszła po schodkach na dół, po drodze posyłając przez ramię mordercze spojrzenie do Vivian, a ona stała i machała do niej z uśmiechem rozchodzącym się od ucha do ucha.
            Większość dziewczyn wylegiwała się na leżakach, eksponując swoje nagie ciała na świetle słonecznym. Było zdecydowanie cieplej, niż w miasteczku, w którym mieszkała całe swoje życie. Rzadko kiedy chodzili tam w krótkich spodenkach, a kąpanie się w jedynej rzece, jaka tam się znajdowała, była rzeczą ekstremalną i tylko dla odważnych. Chłopcy podzielili się na tych oblegających dziewczyny na leżakach i chłodzących się w wodzie.
            Carter od razu do niej podszedł, gdy tylko zauważył ją na wejściu. Wyglądał… po prostu idealnie. Cara nie mogła oderwać od niego wzroku i aż zrobiło jej się głupio, bo na pewno musiał to zauważyć. Jego ciemne włosy były mokre od wody i lśniły w promieniach  słońca, a ciało zakryte jedynie kąpielówkami wprawiało ją w obłęd. Choć nie za bardzo interesowała się chłopakami w tym kontekście, to coś ewidentnie ciągnęło ją do tego chłopaka. Unikała kontaktu uczuciowego, od kiedy została skrzywdzona.
            - No  i przyszłaś – zaśmiał się, krzyżując ręce na piersi. Cara wywróciła oczami, powtarzając jego ruchy.
            - Miałam wybór? – westchnęła, podnosząc jedną brew. W zasadzie wolała już siedzieć tutaj, niż do nocy tkwić sama w pokoju i nic nie robić. Wcześniej bezproblemowo znajdowała czas na różne rzeczy, bo przeważnie ciągle musiała szukać jedzenia – jak nie dla siebie i ojca, to dla innych, którzy ją o to prosili. Z Levisem tworzyli zgrany zespół, najbardziej efektywny.
            - Cóż, zawsze mogłaś zostać i oglądać miasto z balkonu. – Rozłożył ręce w geście ukazującym wielkość tego miasta. – Ale wolałaś przyjść tutaj – dodał po chwili z uniesioną brwią i przenikliwym spojrzeniem. Cara odpowiedziała mu tym samym.
            - Czy właśnie próbujesz doszukać się drugiego dna? – spytała, wyłapując dziwne spojrzenie opalających się dziewcząt, gdy dotarło do nich, kogo właściwie widziały. Odwróciła się bardziej bokiem, chcąc nie zwracać na nich uwagi. W gruncie rzeczy nadal skrywała się za tą leciutką narzutką, mimo że była w jakimś stopniu przeźroczysta.
            - Wieśniaczka na basenie? A to ci dobre. Umiesz chociaż pływać, pomywaczko? – Cara przymknęła oczy na chwilę i wzięła głęboki oddech. Nie znała tej dziewuchy ani trochę, ale już wiedziała, że będzie jej nienawidzić z całego serca.
            Carter już otwierał buzię, żeby uspokoić swoją koleżankę, ale Cara złapała go za ramię, sygnalizując tym samym, by dał sobie po prostu spokój. Ciemnowłosa zrzuciła z siebie narzutkę i rzuciła na najbliższy leżak. Poprawiła jeszcze tylko kostium i zerknęła na złotowłosą.
            - Założę się, że pływam lepiej od ciebie, pyskata jędzo. – Nie podarowała jej przezwiska. Za bardzo wywróciła ją z równowagi, by nie odezwała się w ten sam sposób.
            - Stary… ale ona ma cycki… - usłyszała za sobą, więc obejrzała się przez ramię, napotykając wzrok jednego z kolegów Cartera. – Znaczy ten… To nie ja, to on! – Uświadomił sobie, że został przyłapany i zwalił winę na stojącego obok niego blondyna. Czuła się w tym momencie niekomfortowo. Z bardzo oczywistego powodu nie odpowiadało jej obnażanie się w takim stopniu przed mężczyznami, choć wiedziała, że nie mogli jej teraz skrzywdzić.
            - Zaraz się przekonamy! – Złotowłosa w momencie znalazła się przy niej i zmierzyła morderczym spojrzeniem, stojąc zaledwie pół metra od niej. Cara jakby niewzruszona, zaprosiła dziewczynę gestem ręki na krawędź basenu. Był tak ogromny, że spokojnie mogły się ścigać.
            Stanęły obok siebie, przy samym krańcu. Ciemnowłosa odetchnęła głęboko, czując w sobie siłę spowodowaną postawieniem się tej pannie. W głębi siebie wstydziła się za to, że tak łatwo poniosły ją emocje podczas wczorajszego posiłku.
            Poczuła czyjąś dłoń na swoim ramieniu. Oczywiście musiał być to Carter.
            - Cara. – Zmusił ją do spojrzenia w jego stronę. – Wiesz, że nie musisz nic udowadniać? – spytał z zatroskanym wyrazem twarzy, którego wcale nie mogła zrozumieć. Nie znał jej. Czemu przejmował się zwykłą dziewczyną z niższych sfer?
            Skinęła jedynie głową, więc cofnął się i zostawił je same. Jeden z chłopców stanął po drugiej stronie basenu, żeby dać im znak startu i ocenić, która zostanie zwyciężczynią. Miranda zerkała zniecierpliwiona to na swoją przeciwniczkę, to na chłopaka. Cara zachowywała spokój i obserwowała. Gdy tylko klasnął w dłonie, obydwie odbiły się i wskoczyły do wody. Szczerze nie zaskoczyłoby to ją wcale, gdyby przegrała. Działała pod wpływem emocji i tylko dlatego rzuciła wyzwanie, które – z resztą – Miranda przyjęła z wejścia.
            Uwielbiała pływać i robiła to jak najczęściej mogła, od kiedy nauczyła się poruszać swobodnie w wodzie. Wiedziała, że nie utonie, więc później mogło być już tylko lepiej. Nie skupiała się na tym, czy miała prowadzenie, czy była w tyle. Po prostu płynęła, dopóki nie pojawiła się przed nią ściana, wyznaczająca metę.
            Wyłoniła się z wody, łapiąc się brzegu.
            - He? – wysapała, wpatrując się w chłopaka. Po chwili pojawiła się przed nią mokra blond czupryna. Zamrugała kilkakrotnie, chcąc poprawić widoczność.
            - To są jakieś żarty! – Rozdarła się na całe podwórze. – Kpicie sobie ze mnie? – spytała, mierząc każdego znajdującego się przy basenie swoim złowrogim spojrzeniem. – Żegnam! – Widać, że była bardzo poruszona, a Cara nawet nie miała chwili, by coś jej powiedzieć. Może to i lepiej? Jeszcze rzuciłaby się na nią pięściami i nic konkretnego by z tego nie wynikło. Przypatrywała się Mirandzie, przy której w sekundzie pojawiła się jakaś koleżanka, której Cara nie kojarzyła.
            Usiadła na brzegu i wycisnęła ze swoich kruczoczarnych włosów wodę, choć wiedziała, że to i tak nic nie da. Przetarła dłonią twarz i dopiero teraz odczuła przyjemność chłodu, jaki ogarnął jej pół nagie ciało. Jednak basen to coś wspaniałego na tak ciepłe dni, jak ten. Odchyliła głowę, a ciepłe promienie słoneczne otuliły jej rozweseloną twarzyczkę.
            - Brawo, wszyscy znowu o tobie gadają. – Nie musiała zgadywać, by wiedzieć, kto do niej przemówił. Choć ciemnowłosy sprawiał wrażenie, jakby ją prześladował, polubiła go nawet. Dogadywali się w jakiś sposób.
            - A o tobie niby nie? Przecież jesteś synem samego prezydenta – zaśmiała się, zerkając na niego jednym okiem. – Czy to nie hańbiące, zadawać się z wieśniaczką? – spytała, udając dziennikarkę z telewizji.
            - Ktoś musi jej pilnować – wyjaśnił ze śmiechem, a ona znów nie potrafiła oderwać od niego wzroku. W jego spojrzeniu było coś… magnetyzującego. Nigdy wcześniej nie czuła czegoś takiego. Zrobiło jej się gorąco w środku. Chłopak patrzył się ciągle przed siebie, ale Cara miała dziwną świadomość, że to inni przyglądają się im. Zarumieniła się, gdy jego spojrzenie skierowało się w jej stronę, więc zsunęła się do wody.
            Wynurzyła się dopiero po kilku sekundach, szukając swojego opanowania na dnie basenu. Złapała duży haust powietrza i odrzuciła włosy do tyłu, po czym przetarła oczy, by poprawić swoją widoczność.
            - Dlaczego tak nagle wybuchłaś? – spytał głupio. Po fakcie ugryzł się w język, lecz co się stało, to się nie odstanie. Cara spojrzała na niego z wielkimi oczami i wybuchła niepohamowanym śmiechem.
            - Żartujesz sobie ze mnie, tak? – Nadal się śmiała, nie dowierzając w jego słowa. – Zrobiła ze mnie idiotkę wczoraj, więc dlaczego miałabym odpuścić jej dziś? Poza tym, kurna, obraziła mnie! – Rozłożyła ręce, po czym opuściła je bezwładnie, rozchlapując delikatnie wodę wokół siebie. Carter milczał i tylko wpatrywał się w nią przez dłuższy czas. Westchnął, jakby w ten sposób chciał ją przeprosić i odwrócił głowę w bok.
            Szlag. To głupie, ale naprawdę nie rozumiał swojego zachowania. Zagapił się na jej perfekcyjne ciało, krągłe piersi i przepiękne, błękitne oczy. W ich blasku wręcz tonął. Zatracał się i nie potrafił wrócić, więc gdy tylko uświadomił sobie, że tkwili tak bez słowa, musiał jej zadać najgłupsze i najbardziej bezsensowne pytanie, jakie przyszło mu wtedy do głowy.
            - Poza tym – szepnęła po chwili, wodząc dłonią po tafli wody. – Musiałam coś udowodnić. Chociażby sama dla siebie i być może dla innych – wyznała, co wywołało w nim zaskoczenie. Zamrugał kilkakrotnie.
            - O czym mówisz? – spytał.
            - Nie udawaj – spojrzała na niego z politowaniem. – Dobrze wiem, że trener postawił przede mną najsłabszą kadetkę, czy jak wy ich tam sobie nazywacie. – Machnęła rękami. – Co za kłamstwo – prychnęła.
            - A no tak, Lisa… - Zasłonił dłonią twarz, uświadamiając sobie prawdę.
            - Byli lepsi. Widać to było gołym okiem – kontynuowała. – Chociażby ty – wyznała i wpatrywała się w niego przez chwilę, po czym pokręciła głową, wzdychając. Musiała skończyć ten temat.
Właściwie po co to wszystko? Co niby miała udowadniać? Że była lepsza? Nie wydawało jej się to prawdą. Tutaj dzieciaki miały możliwości i wyspecjalizowanych pod naukę walki trenerów. A oni w miasteczku nie mieli nikogo, prócz samych siebie i nabytego, własnego doświadczenia. Czasami podpatrywali strażników, gdy karali ludzi za minimalne wykroczenia. Niektórzy podejmowali próbę walki z nimi, więc to była chwila, by można było podpatrzeć chwyty i później je wykorzystać.

Stolica miała przewagę. I to wielką.

3 komentarze:

  1. Widzę, że chyba zmieniłaś nagłówek w tym szablonie. Muszę przyznać, że wszystkie grafiki, jakie miałam okazję zobaczyć na tym blogu bardzo mi się podobają. Mają taki swój jedyny i niepowtarzalny klimat, który idealnie wpasowuje się w pisane przez Ciebie opowiadanie.

    Ogólnie raczej nigdy nie doszukuję się błędów, bo raczej się na nich nie skupiam i czytając wciągam się w akcję a nie poprawność tekstu, to jednak wyrażenie „zewnątrz” rzuciło mi się w oczy, ponieważ pojawiło się, aż trzy razy w dwóch zdaniach, które następowały zaraz po sobie. Było to w tym fragmencie, gdy główna bohaterka miała opuścić pałac, by udać się na ten basen (piszę, gdybyś chciała to kiedyś zlokalizować i poprawić).

    Cara nadal poznaje stolicę. Cieszę się, że powoli wprowadzasz nas w jej historię i nie pędzisz z akcją na złamanie karku, jak czasem ma to miejsce w różnych opowiadaniach :) Czytając te rozdziały, odkąd główna bohaterka jest w stolicy, odnoszę wrażenie, że to trochę jest tak, jakby dziewczyna wygrała jakieś ekskluzywne wakacje, tylko trochę jędzowate towarzystwo jej się trafiło. Widzę też, że najprawdopodobniej Cara i Carter mają się ku sobie. Wydaje mi się również, że dziewczyna znalazła sposób na to, by wyzbyć się swoich kompleksów – chce pokazać sobie i wszystkim tam zgromadzonym, że jest lepsza. Zaintrygował mnie ten fragment, w którym Cara nie chciała pokazywać swojego ciała oraz stwierdzenie, że kiedyś została „skrzywdzona”. Zastanawiam się czym życie mogło doświadczyć tak młodą dziewczynę. Oczywiście z niecierpliwością czekam na więcej :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za zwrócenie mi na to uwagi, właśnie zajmuję się poprawką tego fragmentu, a co do błędów, to wal mi nimi, jak tylko coś zauważysz, bo to dla mnie bardzo ważne :D

      Nie lubię pędzić z akcją, jakoś mi to nie leży w klimacie, ani w moim stylu :D Choć kilka osób kiedyś stwierdziło, że się ślamazarzę XD

      Dziękuję za piękny i obszerny, szczery komentarz <3

      Usuń
  2. Romansik kwitnie he he. Ten cały Carter jest fajny :) bardzo polubiłam jego Romansik kwitnie he he. Ten cały Carter jest fajny :) bardzo polubiłam jego postać. Później się okaże, czy jestem team Carter, czy team Levis xD
    Dobrze rozumiem Carę... też nienawidzę stroi kąpielowych, a szczególnie pokazywania się w nich na plaży ;_; to takie niekomfortowe. Dobrze, moim zdaniem, że pokazała blondyneczcce, gdzie jej miejsce i jej tekstów. Chociaż pewnie swoim wyzwaniem i wygraną zapewniła sobie podwójną siłę rażenia, heh...
    Akcja powoli się rozwija, a to bardzo dobrze. Pozwalasz poznać i bohaterów i solicę, choć głównie od miejsca, w którym przebywa Cara.
    I co ja mam dalej napisać? ;-;
    Brak weny.
    Podobało mi się. Rozdział fajny i przepełniony unoszącym się w powietrzu zauroczeniem ;)
    O! I wiesz? Mam taką jakby teorię, że Carter jest w opozycji/rebelianach, ale po tej drugiej stronie i pomaga tamtym. Nie wiem, czy to prawda, to teoria, ale mam takie odczucia...
    A sama Vievien, jak już wcześniej mówiłam, jest dla mnie podejrzana ~.o
    Płynnie się czytało, dobry styl pisania.
    Na Anioła... serio nie wiem, co ja mam napisać xD nie chcę pod każdym komentarzem powtarzać tego samego xD.
    Po prostu jestem ucieszona tym rozdziałem i czekam do następnego :3
    W ogóle dobrze budujesz treść. Napierw piszesz coś, prowadzisz jakiś dialog (np. to, kiedy Carter pytał, dlaczego tak wybuchła), a za chwilę jakby opisujesz/wyjaśniasz/usprawiedliwiasz działania i słowa bohaterów. Bardzo coś takiego lubię i fajnie się tak czyta z lekką niepewnością i lepszymi emocjami, ponieważ nie jest wyjaśnione na samym początku, ale później i czytelnik sam się zastanawia, dlaczego i nie zna motywów postaci, ani jej głębszych odczuć. Dużu pluuus za to, ode mnie :3

    Błąd jeden:
    "z którego wypływała" - z której

    Pozdrawiam, weny i inspiracji :)
    anielskie-dusze.blogspot.com
    cieniste-senne-marzenia.blogspot.compostać.

    OdpowiedzUsuń